tak lubić nie umie chyba nikt
pisałem już, że lubię robić strony internetowe? chyba nie pisałem. zacząłem to robić, kiedy rodzice kupili mi komputer i abonament na wdzwanianym modemie o ślemazarnym transferze 54k. czemu o tym akurat dziś? a temu, że byłem dziś u promotorki i stojąc na korytarzu spotkałem jednego pajacyka, z którym zaczynałem studia. wtedy jeszcze nie miałem w domu internetu, ale to się niebawem zmieniło. no więc owy pajacyk, ubolewał nad tym, że każą im robić statyczne strony w html’u. nadmienić należy, że jemu nie szła najlepiej nauka i jest dwa lata w plecy, a co to oznacza? otóż to, że program studiów się zmienił, że wreszcie ktoś zaczyna choć trochę myśleć o przygotowywaniu pałętających się po korytarzach studentów do pracy zawodowej. kiedy ja miałem edytorstwo, nie robiliśmy nawet niczego na komputerach - zamiast tego kazali nam bazgrolić ołówkiem na arkuszach A4, ja jako jedyny wpadłem na pomysł, żeby przynieść sobie blok milimetrowy.
i na czym stanęło, na tym, że proces specjalizacji już dawno temu zakończyłem, inwestując zarobione na saksach na zmywaku pieniądze w swoją niby-edukację, przeskoczyłem etap drukowanej typografii i zacząłem zarabiać parając się typografią cyfrową. dzięki temu przeprowadziłem badania do pracy magisterskiej i sfinalizowałem zakup laptopa. prawda, że gdzieś tam w szufladzie leży moje drukowane portfolio, które pewnie jeszcze kiedyś wyjmę (choćby dlatego, że mam zamiar się jeszcze dokształcać), to jednak sieć mnie interesuje, pozwala więcej zarobić i co najważniejsze, wciąż jeszcze dostarcza radości. przyznam też, nie ma co ukrywać, dokumenty do upubliczniania w sieci tworzy się prościej i co najważniejsze w odróżnieniu od raz wydrukowanych, te wirtualne zawsze można ulepszyć i naprawić.
ale dlaczego ja w ogóle o tym wspominam. dlatego, że kończę już powoli drugie studia i nie raz, nie dwa zastanawiałem się, czy wybierając je sześć lat temu postąpiłem słusznie, czy może trzeba było pójść na marketing albo na polibudę. ale chyba słusznie. mało mi dały, ale mnie nie męczyły, nauczyłem się jednego obcego języka i jakąś tam przewagę w odróżnieniu do informatyków czy plastyków mam. teraz wydaje mi się, że bez względu na to czy skończyłbym informatykę, marketing i reklamę czy grafikę na asp (na które pewnie nigdy bym się nie dostał) i tak skończyłbym z tym samym: umową-zleceniem z instytucją państwową; sklepem znajomych; stowarzyszeniem miłośników egzotyki; konferencją naukową i armeńską knajpą. a wszystko zaczęło się od głupiego bloga
About this entry
You’re currently reading “tak lubić nie umie chyba nikt,” an entry on mam wolę
- Published:
- 01.24.07 / 9pm
- Category:
- nieregularnik

No comments
Jump to comment form | comments rss [?]