sto trzydzieści dziewięć o dziewiątej trzynaście

nowa praca wrze, dziś (raptem po tygodniu) mnie po raz pierwszy sfrustrowała, ale wszystko się ułożyło pomyślnie, więc może trzeba poczekać i się dotrzeć. oprócz tego zadzwonił człowiek z jakiejś firmy, szukający kogoś do robienia strony i nalepek, ale muszę się zastanowić czy znowu chcę wysłuchiwać cudzych problemów przez osiem godzin dziennie.
widziałem się z byłąkoleżankązbyłejpracy, która musiała iść żebrać o swoją ostatnią pensję.
kupiłem wreszcie torbę na laptopa, która w rzeczywistości jest torbą na “trzykanałowy mikser technics’a” i wyniosła mnie w sumie z pokrowcem tyle, co zamówienie dedykowanej torby z wysyłką kurierem do domu. ale przynajmniej jest wygodna i mam gwarancję, że to co kupiłem, go zmieści.
i chyba najlepsze - z byłej niby-pracy, dostałem sms żebrzący o pomoc.

wczoraj byłem u córki znajomej mojej matki, która podobnie jak ja postanowiła pożegnać się z dotychczasową pracą. co wydawałoby się decyzją słuszną, gdyby jednak nie fakt, że ma na karku dwójkę dzieci. małe dokazują i pewnie są przeurocze, ale jak oglądam taką scenkę z boku, to postrzegam je chyba za dwa najlepsze środki antykoncepcyjne, nakazujące podwójnie się zastanowić, zawsze i z każdym. byłakoleżankazbyłejpracy twierdzi, że jestem cyniczny a moje życie wydaje się być pozbawione emocji. ale nie jest aż tak źle ani parszywie, a jak już nie jest źle, to może jest już dobrze i tylko należy to zauważyć.
przy okazji zauważania, zauważyłem, że mam nową sąsiadkę


About this entry