miejsce na wielcebłyskotliwy tytuł
Noga mi spuchła po wczorajszym capo-kopnięciu. Ale nic straconego, bo na dworze jest taka paciamaka, że aż nieprzyjemnie patrzeć, a co dopiero po tym chodzić. W pracy bez kołaczy. Zlewają mnie wszyscy. Informatyk konstruktywnie skrytykował mój skrypt, jakbym tego nie wiedział, oczywiście nie dając, żadnych recept na to jak go zrobić, ale to już nie moja brocha. Ja męczyłem się z nim pięć tygodni, pan_świeczka obiecał się tym zająć, a ja mam zamiar to wyegzekwować. Ja powoli wywiązuję się z zeszłosobotniego zlecenia, więc mam nadzieję zobaczyć wreszcie jakoś kasę (nadzieja czyjś jednak matką jest, a przynajmniej tak mówią).
Napisałem cv po angielsku dla działu współpracy z zagramanicą i od marca mam mocne postanowienie ruszenia dokądś z moją nieszczęsną pracą magisterską, spychaną na boki przez kolejne zlecenia.
Pod tę pogodę w last.fm otagowałem female singer-songwriter. Batacia mnie wystawiła z korepetycjami, a ja nawet posprzątałem wszystko na tę okoliczność, świniąc sobie przy okazji bojówki wybielaczem. Przydałoby się jakieś wiosenne przesilenie, mam w dupie nawet to, że layout się wysypał, ale nawet ja dostrzegam zagrożenia związane z kilkunastogodzinnym wpatrywaniem się w ekran monitora.
About this entry
You’re currently reading “miejsce na wielcebłyskotliwy tytuł,” an entry on mam wolę
- Published:
- 02.27.07 / 7pm
- Category:
- nieregularnik

No comments
Jump to comment form | comments rss [?]