bez kołaczy człowiek się łajdaczy
Jak zwykle wychodzi na to, że trawa po drugiej stronie barykady wydaje się bardziej zielona. Mam pracę, do której nawet nie muszę jeździć (przynajmniej jeśli wszystko dobrze działa), nie mam do czynienia ani z szefem, ani z upierdliwymi petentami i pewnie wielu dałoby się za taką robotę zabić, to jedna czuje, że to nie to. Dziś po raz kolejny przekonałem się jak ważna jest umiejętność komunikacji i nauczyłem się na przyszłość, że jeśli się brać za jakąkolwiek robotę, to w miarę możliwości należy przed podpisaniem czegokolwiek, dokładnie uzgodnić (a jeszcze lepiej spisać) kto, ile i za co ma komu zapłacić, aby żyć dalej w dobrych relacjach i bez niepotrzebnych stresów, bo w każdej umowie, zawsze po Twojej stronie będzie paragraf o ponoszeniu odpowiedzialności za nieprawidłowe informacje.
Dziś oto zamiast zarobić kolejną równowartość mojego laptopa, usłyszałem długą listę nowych żądań pani kierowniczki i krótkie, acz pytające dasz radę? mojego business partnera. Kiedy to się skończy, kiedy będę na tyle niezależny, żeby móc wszystkim powiedzieć odp….. się ode mnie i sam bedę mógł dyktować warunki?!
About this entry
You’re currently reading “bez kołaczy człowiek się łajdaczy,” an entry on mam wolę
- Published:
- 03.06.07 / 6pm
- Category:
- na kaca praca, nieregularnik

No comments
Jump to comment form | comments rss [?]