ale jestem wolny

wolny na maksa, choć ta wolność nie jest dziś łatwa, gdzieś, ktoś napewno chciałby ją mieć… nadaża się niepowtarzalna okazja. zadzwoniła do mnie babka z działu marketingu i umówiła się ze mną na poniedziałek na rozmowę i pokazanie folio. do tego czasu musze je stworzyć, bo niby jest, ale go nie ma. dlatego też zrobiłem dziś walk through po drukarniach i troche przeraziły mnie koszta. rozumiem potrzebę inwestowania w siebie, ale 150 zł za kilka kartek!? od biedy mogę drukować u siebie, więc weekend minie mi pod znakiem pedeefów i robienia ‘profesjonalnej prezentacji’
tymczasem poszedłem dziś na trening. po ostatnim spacerze ze sflaczałym rowerem spuchła mi kostka, więc dziż zaczałem potykać się o własne nogi. po treningu piwo - za które pewni rano przyjdzie mi zapłacić.
teraz idę do wanny z anitą desai


About this entry